ZłoTy PromYCzek werSJa 2

Scena I

Król - (Biega z siatką na motyle)- Uff! Uff! I tak was złapię!

Królowa, Szambelan - Najjaśniejszy Panie! Wasza królewska mość!

Królowa - Wasza królewska mość!

Król - A co tam duszko, to jest - chciałem powiedzieć- moja królowo?
Czy coś się stało, uchowaj Boże?

Królowa - Najjaśniejszy panie, motylki gonisz, a my za tobą nie możemy nadążyć!

Szambelan - Tak panie! Straaaaasznie się zasapałem.

Król - A już myślałem, że coś się stało w moim Szczęśliwym Królestwie.
Mam cię!
Wystarczy, fruwajcie sobie motylki ! Popatrz duszko, jak tu pięknie!
Ile tu kwiatów, ile słońca! Jestem taki szczęśliwy!
A ty, czy jesteś szczęśliwa, duszko?

Królowa - Tak , panie, jestem! Pytałeś mnie przecież dzisiaj rano!

Król - To dobrze duszko! To bardzo dobrze... Szambelanie! Powiedz mi teraz co słychać w moim Szczęśliwym Królestwie?
Czy wszyscy są szczęśliwi?
Czy wszystkie dzieci miały kolorowe sny?

Szambelan - Kolorowe i pachnące, wasza wysokość!

Król - Czy każdy mój poddany zjadł to, na co miał ochotę?

Szambelan - Czego tylko zapragnął!

Król - Czekoladę też?

Szambelan - Czekoladę też!

Król - I pomarańcze?

Szambelan - I pomarańcze!

Król - A czy nikt z moich poddanych nie jest smutny?

Szambelan - Ależ , wasza królewska mość! Skądże! Wszyscy uśmiechają się i śpiewają! Dziś skoro świt strażnicy królewscy wyruszyli, aby sprawdzić czy wszyscy w twoim królestwie najjaśniejszy panie są szczęśliwi.

Król - Wezwać ich przed moje oblicze!

Szambelan - Straże! Straże!

Strażnik 1 - Do usług waszej wysokości.

Strażnik 2 - Do usług.

Król - Co mówią moi poddani?

Strażnik 1 - Nie podsłuchiwaliśmy, bo podsłuchiwanie jest niegodne strażnika królewskiego, ale... żona piekarza wioząc świeże bułeczki do zamku tak głośno wychwalała cię jaśnie panie...

Strażnik 2 - ...za ta świeżą dostawę rodzynek, którą dostała w prazencie...

Strażnik 1 - ...że nie sposób było nie zauważyć, jaka była szczęśliwa.

Strażnik 2 - Z resztą poddanych jest podobnie wasza wysokość.

Król - To dobrze, to bardzo dobrze! Znaczy, wszyscy w moim Szczęśliwym Królestwie są szczęśliwi!

Strażnicy - Tak jest, wasza królewska mość!

Królewicz - A właśnie, że nie!!

Królowa, Szambelan - Ojej!

Strażnicy - Ojejej!

Królewicz - A właśnie, że nie!! Ja nie jestem szczęśliwy!

Król - Ten znowu swoje!

Królowa - Królewiczu, Dlaczego tak mówisz i ciągle zasmucasz ojca?

Królewicz - Bo nie jestem szczęśliwy! Nie! Nie! Nie!

Król - Czy ci czegoś brakuje? Może chcesz ptasiego mleka?

Strażnik 1 - Chciałem zauważyć, że już o piątej rano dostarczono królewiczowi porcję świeżego ptasiego mleka o smaku waniliowym.

Królewicz - Niczego mi nie brakuje, dostałem ptasie mleczko, mam dość ptasiego mleczka!!!

Król - Więc czego jeszcze chcesz, Królewiczu?

Królowa i Szambelan - Czego jeszcze chcesz, Królewiczu?

Królewicz - Nie wiem, nudzę się, strasznie się nudzę !!!

Król (do Królowej) - On, się nudzi!

Królowa - On się strasznie nudzi!

Król - Właśnie, właśnie, duszko! Co robić? Szambelanie!

Szambelan - Słucham, wasza wysokość!

Król - Szambelanie, poradź! Co robić, żeby nasz Królewicz przestał się nudzić?

Szambelan - Może.. pokazać mu złote rybki?

Król - Nieee, To już było! Wiesz dobrze, że na widok złotych rybek Królewicz ucieka i cały dwór musi go potem szukać!

Strażnik 1 - Nie skarżąc się, ostatnio szukając królewicza zdarliśmy dwie pary butów.

Strażnik 2 - I zostały nam tylko kapcie.

Strażnik 1 - A ja to mam nawet dziurę w skarpecie, o!

Szambelan - Odmaszerować! Straznik królewski ma się prezentować godnie, a wy mi się z dziurami meldujecie?!

Szambelan - (do króla i królowej) To może.. rubinowe wiatraczki?
On bardzo lubi rubinowe wiatraczki!

Królowa - Oj, Szambelanie! Królewicz wyrzucił rubinowe wiatraczki, potem uciekł i szukaliśmy go aż trzy dni!!

Król - Właśnie, duszko, trzy dni A strażniny... sama widziałaś - w bamboszach! Biedaki!

Szambelan - A może... zawołać Srebrzyste Mgiełki? One tak pięknie tańczą!

Król - Srebrzyste Mgiełki, mówisz? Tak jest! Wołajcie tu Srebrzyste Mgiełki!

Królowa i Szambelan - Srebrzyste Mgiełki, Srebrzyste Mgiełki!

Mgiełka 1 - Dlaczego nas wołasz królu? Czy nie wiesz, że od rana jesteśmy bardzo zajęte?

Mgiełka 2 - Właśnie zbierałyśmy krople rosy na naszyjnik dla naszej pani.

Król - Chciałem prosić o taniec dla naszego królewicza, bo tylko wy potraficie go rozbawić.

Mgiełka 3 - Ach świetnie sie składa, bo właśnie dziś rano brałyśmy lekcję tańca u pazia królowej.

Mgiełka 4 - Królewiczu, zatańczysz ze mną?

Szambelan -Tańczy!

Królowa - Pięknie tańczy!

Król - Jestem taki szczęśliwy! Zatańczmy i my, duszko! ( tańczą)

Królowa - To był taki piękny taniec!

Król - Dziękuję wam Srebrzyste Mgiełki!

Szambelan - A.... ale gdzie jest Królewicz?

Król - Zniknął!!

Królowa - Królewiczu! Królewiczu!! Gdzie jesteś?!

Szambelan - Znów uciekł! Czeka nas trzy dni szukania. Albo i więcej!

Królowa - Co za nieszczęście! Królewiczu! Królewiczu!

Scena II

Królewicz - Ha! Ha! Ha! Udało się! Będą mnie teraz szukać, a ja będę się chował i wreszcie skończy się ta okropna nuda. Rubinowe wiatraczki, złote rybki, ptasie mleczko Ostatnim razem szukali mnie trzy dni, a teraz schowam się tak, że na pewno nie znajdą mnie przez tydzień!! Albo i dłużej! (Chowa się)
-Tu mnie nie odkryją. To fajna kryjówka! Mogą sobie szukać!
-Tylko dlaczego mnie tu nie szukają? Aha! Myślą pewnie, że jestem gdzie indziej. A jeśli tu nie przyjdą? Przecież sam zanudzę się na śmierć! Chyba schowam się do innej kryjówki!
- Ojej, słyszę śpiew! Ktoś nadchodzi!
Huuuuuuuuuuuuu!, Hu ! Hu ! (Woła Królewicz)

Złoty Promyczek - Co to?

Królewicz - Hej, mała ! Co tu robisz?

Złoty Promyczek - Ja nie robię nic złego. Chodzę sobie i patrzę na kwiaty.

Królewicz - To mój ogród i moje kwiaty!! Zmykaj stąd zaraz!

Złoty Promyczek - Przepraszam, nie wiedziałam. Tu jest tak ładnie.
Ale już sobie idę. Przepraszam cię.

Królewicz - Hej, mała, zaczekaj! Chodź tutaj! Czy wiesz kim jestem?

Złoty Promyczek - Nie wiem, nie znam cię .

Królewicz - Naprawdę? Nie kłamiesz? Tu przecież wszyscy mnie znają.
Jestem Królewiczem!

Złoty Promyczek - Królewiczem?

Królewicz - Tak!!

Złoty Promyczek - Więc dzień dobry, Królewiczu!

Królewicz - Dzień dobry... Jak ci właściwie na imię?

Złoty Promyczek - Nazywają mnie Złoty Promyczek.

Królewicz - Śmieszne imię! Ale posłuchaj! Nie możesz nikomu powiedzieć, że mnie tu widziałaś!

Złoty Promyczek - Dlaczego?

Królewicz - Bo nie i już ! Ja się tu schowałem i będę siedział tak długo, aż mnie znajdą.

Złoty Promyczek - Schowałeś się ? Przed kim?

Królewicz - Nie powinno cię to obchodzić, ale ci powiem. Przed moim tatą -Królem Szczęśliwego Królestwa i moją mamą- Królową.

Złoty Promyczek - Ale im jest teraz na pewno bardzo smutno i martwią się o ciebie.

Królewicz - Nic mnie to nie obchodzi! Całe Szczęśliwe Królestwo jest tak nudne, że na samą myśl , chce mi się ziewać.

Złoty Promyczek - Nie powinieneś tak mówić. Spójrz, jak tu pięknie!
Dlaczego zamiast śmiać się i cieszyć, ziewasz?

Królewicz - Słuchaj no, Promyczku, czy jak ci tam! Ty też zaczynasz mnie nudzić! Dość tego!!! Idź już sobie! Idź! Słyszysz?

Złoty Promyczek - Jak chcesz, ale szkoda. Może mógłabym ci pomóc.

Królewicz -Pomóc? Ty? Taki mały Złoty Promyczek?
Ha, ha,ha! Mnie...mnie mógłby pomóc ktoś wielki.
Ktoś potężny i wspaniały! Ktoś, kto zabrałby mnie w wielki
tajemniczy, nieznany świat. Oddałbym mu za to wszystko,
co tylko jest w Szczęśliwym Królestwie.
Wszystko, co tylko by chciał!

Czarnoksiężnik - Witam cię, Królewiczu. Przybyłem na twoje wezwanie!

Królewicz - Ja nikogo nie wzywałem!

Czarnoksiężnik - Ależ tak, wzywałeś mnie. Właśnie mnie! Jestem wielkim, potężnym Czarnoksiężnikiem, władcą Królestwa Ciemności.
Powiedz tylko słowo, a spełnię każde twoje życzenie.
A jeśli zechcesz, zabiorę cię ze sobą. Pokażę ci świat, jakiego nigdy nie widziałeś. Tam , gdzie pojedziemy, już nigdy nie będziesz się nudził i nigdy nie będziesz ziewał!!!

Królewicz - Ojej, naprawdę? Jestem bardzo ciekaw, zabierz mnie stąd!

Czarnoksiężnik - Dobrze, bardzo dobrze!! Ha, ha, ha, ha !!!!
Tylko... musisz mi za to coś dać.

Królewicz - Czego chcesz Czarnoksiężniku? Czy oddać ci moje rubinowe wiatraczki, albo złote rybki?

Czarnoksiężnik - Och, nie - to za wiele. Oddaj mi tylko drobiazg.... oddaj mi światło twojego królestwa.

Królewicz - Zgoda!!

Złoty Promyczek - Nie, Królewiczu, nie rób tego! To zły, przebiegły Czarnoksiężnik. Nie idź z nim!! Nie oddawaj mu światła!!

Czarnoksiężnik - A kto to ?

Królewicz - Nie słuchaj jej, Czarnoksiężniku ! Oddam ci światło, ale zabierz mnie ze sobą!

Czarnoksiężnik - Twoje życzenie będzie spełnione!!! Ha, ha, ha, ha !!!!!!!

Złoty Promyczek - Królewiczu, wróć! Królewiczu!!!

Scena III

Król - Ciemno, wszędzie jest ciemno, wszędzie jest ciemno!

Królowa - Jakie straszne nieszczęście! Zniknął Królewicz! Nigdzie go nie ma, mrok ogarnął wszystko.

Król - Nic nie rozumiem, nic nie rozumiem .Słońce nie świeci już nad moim Szczęśliwym Królestwem. Dzień jest jak noc, noc nie ma końca.
Dlaczego?

Szambelan - Najjaśniejszy panie..

Król - Ach, to ty szambelanie. Mów, jakie wieści przynosisz!

Szambelan - Najjaśniejszy panie, pół królestwa przebiegłem, nigdzie światła nie widziałem.

Królowa - A Królewicz? Czy wiesz coś o Królewiczu?

Szambelan - Nic nie słyszałem.

Król - Co robić? Co robić? Straże!
Co robią moi poddani? Czy widzieliście królewicza?

Strażnik 1 - Ludzie są przygnębieni, nie mogą spać, ani jeść. Przez te ciemności ciągle wpadają na siebie i kłócą się bez powodu.
Źle się dzieje.

Strażnik 2 - Panie! Srebrzyste Mgiełki tracą już swój blask. Jeśli światło nie wróci do naszego królestwa znikną na zawsze.

Królowa - Ale co z królewiczem?

Strażnik 1 - Najjaśniejsza pani, ludzie widzieli strasznego Czarnoksiężnika-władcy Królestwa Ciemności! Leciał niczym czarna chmura i śmiał się okropnie. Był z nim nasz Królewicz!

Królowa - Co za nieszczęście!! Zły Czarnoksiężnik porwał mojego synka!

Król - Nic nie rozumiem, nic nie rozumiem!

Królowa - Co robić?

Król - Co robić? Wiem! Szambelanie podaj papier i pióro. Oto moja wola.

Strażnik I - Poddani! Nieszczęście straszne spadło na naszą krainę!

Strażnik II -Zły Czarnoksiężnik porwał Królewicza, a wraz z nim światło naszej ziemi.

Strażnicy - Nich przybędą tu odważni rycerze, kto uwolni Królewicza, otrzyma połowę królestwa!

Król - Oddam połowę królestwa! Nie rozumiem! Dlaczego nikt nie przybywa na moje wezwanie?

Szambelan - Najjaśniejszy panie, przyszła ciemność a z nią lęk. Nikt nie opuszcza swoich domów. Rycerze pochowali się w zamkach i drżą ze strachu.

Król - Nie ma już nikogo odważnego w moim królestwie?

Strażnik 1 - To może my się jeszcze rozejrzymy (wychodzą rakiem).

Złoty Promyczek - Ja uwolnię Królewicza!

Król - Kto to ? Kto to powiedział?

Złoty Promyczek - To ja.

Król - Kim jesteś dziewczynko?

Złoty Promyczek - Nazywają mnie Złoty Promyczek.

Król - Ale ty jesteś taka delikatna. Jak chcesz pokonać Czarnoksiężnika?

Złoty Promyczek - Tego jeszcze nie wiem, ale zrobię to. Jestem Złotym Promyczkiem i dlatego nie boję się ciemności! Wcale!

Król - Jeśli uwolnisz Królewicza, oddam ci połowę królestwa.

Złoty Promyczek - Dziękuję, najjaśniejszy panie. Wystarczy, jak będę mogła czasami spacerować po tym pięknym ogrodzie.
A teraz muszę już iść! Żegnajcie! Uwolnię Królewicza!!

Scena IV

Złoty Promyczek - Nie mam już sił, a przecież muszę odnaleźKrólewicza. Ale co to? Słyszę szum wody! Rzeka! Jaka dziwna!

Rzeka - Doszłaś do końca świata dziewczynko. Dalej nie możesz już pójść.

Złoty Promyczek - Ale ja muszę! Muszę odnaleźć Królewicz, którego porwał zły Czarnoksiężnik! Proszę cię, pomóż mi tam dotrzeć!

Rzeka - Nikt jeszcze nie zaszedł tak daleko, jak ty. Chociaż jesteś delikatną dziewczynką, to nie brak ci sił i odwagi.
Dlatego pomogę ci. Wsiadaj!

Złoty Promyczek - Nazywają mnie Złoty Promyczek, więc oświetlę nam drogę.

Rzeka - Rób jak chcesz, ale pamiętaj- w krainie , do której płyniesz, nie ma rzeczy cenniejszej niż światło. Oby więc nie zabrakło ci go, bo staniesz się na zawsze cieniem. Nie ma rzeczy cenniejszej niż światło...

Złoty Promyczek - Dziękuję ci, kochana Rzeko! Tu na pewno znajdę mojego Królewicza!

Rzeka - Bądź dzielna! Żegnaj, Złoty Promyczku!

Złoty Promyczek - Do widzenia! (wali w bramę)

Pochodnia Ciemności - Kto ośmiela się przerywać mój sen? Kto łomocze w Odwieczną Bramę?

Złoty Promyczek - Nazywają mnie Złoty Promyczek. Przypłynęłam zza czarnej wody.

Pochodnia Ciemności - Widzę i słyszę cię. A więc nie jesteś cieniem.
Czego szukasz u wrót, zza których nie ma już powrotu?

Złoty Promyczek - Czarnoksiężnik- władca Królestwa Ciemności porwał Królewicza i ja muszę go uwolnić.

Pochodnia Ciemności - Jestem Pochodnią Ciemności, odwieczny strażnik tej bramy. Nie lękaj się mnie. Tych, którzy chcą tu wejść- przepuszczam. Ale pamiętaj - drogi powrotnej nie ma.Jeśli chcesz, możesz jeszcze zawrócić.

Złoty Promyczek - Nie wrócę bez Królewicza! Otwórz bramę Pochodnio Ciemności!

Pochodnia Ciemności - Uczynię to. Ale najpierw daj mi choć iskierkę.
Tak dawno nie widziałam światła.

Scena V

Złoty Promyczek - Jaka to straszna kraina! Tak tu pusto. Boję się!!
Co robić? Dokąd teraz iść?

Drzewo - Dziewczynko!

Złoty Promyczek - Kto tu jest?

Drzewo - To ja, Drzewo. Podejdź do mnie. Dlaczego płaczesz?

Złoty Promyczek - Bo..ja..szukam Królewicza, którego porwał Czarnoksiężnik... a tu jest taki strasznie!

Drzewo - Nie powinnaś tu przychodzić. To kraina mroku i zła, kraina śmierci.

Złoty Promyczek - Drzewo, dobre Drzewo, pomóż mi!

Drzewo - Nazwałaś mnie - Dobre Drzewo? Czy może być dobro w królestwie zła?

Złoty Promyczek - Ty! Ty naprawdę jesteś dobre! Czuję to! Drzewo!

Drzewo - Chyba masz racje. Dlatego zły Czarnoksiężnik skazał mnie na uschnięcie. Spójrz, mam już tylko jeden liść... Mówiłaś, że szukasz swojego Królewicza?

Złoty Promyczek - Tak, tak. Czy jest tutaj ?!

Drzewo - Widzisz te ruiny , tam w oddali? To zamek Czarnoksiężnika.
Królewicz jest właśnie tam.

Złoty Promyczek - Muszę tam iść!

Drzewo - Stój, nigdy tam nie dojdziesz! Zginiesz i staniesz się jeszcze jednym migocącym płomykiem.

Złoty Promyczek - Więc... co mam robić?

Drzewo - Ukryj się za mną i czekaj. Królewicz będzie dziś tędy przechodził.
Zawsze tędy przechodzi...i wtedy tak smutno patrzy... Proszę cię...przytul się do mnie ... Ogrzej mnie swym światłem...

Scena VI

Złoty Promyczek - Królewiczu! Królewiczu! Wróć!! Nie słyszy mnie, co robić? (Nuci melodię)

Królewicz - Ja znam tę piosenkę...Słyszałem ją w moim królestwie...
Ja znam ten głos...

Złoty Promyczek - Królewiczu!

Królewicz - To ty? Skąd się tu wzięłaś?

Złoty Promyczek - To ja!

Królewicz - Złoty Promyczek !

Złoty Promyczek - Odnalazłam cię wreszcie! Tak bardzo, bardzo się cieszę!

Królewicz - szukałaś mnie?

Złoty Promyczek - Po całym świecie! Aż doszłam tutaj! Wracaj ze mną Królewiczu!
Ciemność i smutek ogarnęły Szczęśliwe Królestwo, a Król i Królowa wylali już morze łez!

Królewicz - Tak, wracajmy! Do Króla, do mamy! Ale... Promyczku, nie mogę...

Złoty Promyczek - Czy chcesz tu zostać?!

Królewicz - Nie! Promyczku! Stąd nie można wrócić. Czarnoksiężnik nigdy nas nie wypuści. Ja próbowałem już uciekać i nie udało mi się.

Złoty Promyczek - Bo byłeś sam. Ale teraz, gdy jesteśmy razem wszystko się uda!

Królewicz - Razem?

Złoty Promyczek - Razem! Wracajmy!

Królewicz - A światło mojego królestwa? Przecież nie mogę go tu zostawić!

Złoty Promyczek - Prawda! Czy wiesz, gdzie ukrył je Czarnoksiężnik?

Królewicz - Tak, jest zamknięte w zamku, strzeże go Strażnik Światła- potężny, niewidomy olbrzym.

Złoty Promyczek - Biegnijmy więc do zamku!

Królewicz - Tak, biegnijmy, bo Czarnoksiężnik pewnie już mnie szuka!

Scena VII

Królewicz - Patrz, to on -Strażnik Światła.

Złoty Promyczek - Słyszysz? Jaki dziwny szum...czy to wiatr?

Królewicz - To nie wiatr, to oddech Olbrzyma. Promyczku!

Złoty Promyczek - Co się stało?

Królewicz - Boję się, wracajmy!

Złoty Promyczek - Nie możesz tego zrobić królewiczu! Twoje królestwo okrywa mrok, twoi poddani żyją w lęku. Musisz odzyskać światło!

Królewicz - Ale nigdy nam się to nie uda! I na dodatek wpadniemy w ręce Czarnoksiężnika!!

Złoty Promyczek - Musimy spróbować. Chodź! Hej, Strażniku! Nie słyszy... zawołajmy go razem.

Razem - Hej, Strażniku!!!

Strażnik Światła - Kto mnie woła!?

Razem - To my!

Strażnik Światła - Kim jesteście i czego chcecie?

Złoty Promyczek - To jest Królewicz, a ja jestem Złoty Promyczek.
Chcemy, żebyś oddał nam światło, które podstępnie porwał zły Czarnoksiężnik!

Strażnik Światła - Oddać światło? Nigdy!! Światło to zło! Światło to trwoga!
Światło to nieszczęście dla świata!

Królewicz - Co on mówi?

Strażnik Światła - Oddać światło? Nigdy! Ja Strażnik Światła jestem szczęśliwy, bo nigdy go nie widziałem.

Złoty Promyczek - Musisz, musisz uwierzyć! Czarnoksiężnik uczynił cię ślepcem, bo wie, że kto raz pozna światło, ten nigdy już nie będzie mógł żyć w ciemności!

Strażnik Światła - Mówisz dziwne słowa. Uczynił mnie ślepcem? Nic nie rozumiem.

Złoty Promyczek -Ależ to proste! Twoje oczy, Strażniku, przewiązane są czarną opaską. Gdybyś tylko zechciał, mógłbyś widzieć!

Strażnik Światła - Ja mógłbym widzieć? Jak to zrobić?

Złoty Promyczek - Musisz podnieść ręce i zerwać z oczu opaskę.
Przekonasz się, że mówimy prawdę.

Strażnik Światła - Unieść ręce... spróbuję...

Złoty Promyczek - Czarnoksiężnik!!!

Królewicz - Ojej, za późno!

Czarnoksiężnik - Ha! Więc tu jesteście! Cóż to Królewiczu, czyżbyś miał już dość mojego wspaniałego królestwa? Chcesz uciec razem z tą przybłędą? Dlaczego?!

Królewicz - Bo jesteś zły, bo jesteś okrutny! Nie chcę tu być!

Czarnoksiężnik - Ha! On nie chce tu być! Dość tego! Za to, co chcieliście zrobić spotka was kara! Będziecie tkwić tu na wieki jako dwa kamienne posągi. Ha, ha, ha ,ha!!! Abrakadabra.....

Strażnik Światła - Unieść..ręce...

Czarnoksiężnik - Hej, co ty robisz?!

Strażnik Światła - Zerwać z oczu opaskę...

Czarnoksiężnik - Co? Co takiego? Zabraniam, słyszysz? Zabraniam!
Ja, Czarnoksiężnik ci tego zabraniam!
(Zrywa opaskę)

Strażnik Światła - Ja widzę, widzę!!!

Królewicz, Złoty Promyczek - Strażniku, uwolnij światło!

Czarnoksiężnik - Nie, nie rób tego! Nie! Nieeee!!! Nienawidzę światła! Nieee!

Królewicz - Uciekł! Złoty Promyczku, uciekł!!! Nie ma już królestwa wiecznej ciemności! Jesteśmy wolni!

Złoty Promyczek - Jesteśmy wolni! Królewiczu! Światło zwyciężyło!
Wracajmy do Szczęśliwego Królestwa!

Scena VIII

Król - Znów świeci słońce! Mrok zniknął, ciemność zniknęła! Królowo, duszko moja, czy ja śnię?

Królowa - Nie, Królu, to nie sen.

Król - To dobrze, duszko, to dobrze. Jestem taki szczęśliwy!! Popatrz, kwiaty odzyskały barwy, motyle znów fruwają! Widzisz to ?
Ojej, Królowo, dlaczego jesteś smutna?

Królowa - Bo.... nie ma Królewicza!!!

Szambelan - najjaśniejszy panie! Najjaśniejszy panie!

Król - Cóż tam się stało?! Powoli Szambelanie. Nie wyglądasz godnie.
Popatrz na siebie - czy tak wygląda dostojna osoba?

Szambelan - Ależ , najjaśniejszy panie...

Król - Nie przerywaj, kiedy Król mówi.

Szambelan - Są! Już idą!

Król i Królowa - Kto?

Szambelan - Królewicz i Zloty Promyczek!

Królowa - O, Boże!

Król - Dopiero teraz to mówisz?!

Szambelan - Ależ...

Królowa - Synku!!

Królewicz - Tato! Mamo!

Król - Wróciłeś!

Królewicz - Wróciłem, tato! Ona mnie uratowała!

Król i Królowa - Złoty Promyczek!

Złoty Promyczek - Witaj Królu, witaj Królowo!

Królewicz - To ona pokonała Czarnoksiężnika, uwolniła światło i mnie!

Strażnik 1 - Panie, przybyły Mgiełki.

Strażnik 2 - One też chciały podziękować Promyczkowi.

Król - Moja córeczko! Jakże ci się odwdzięczę?

Złoty Promyczek - Pozwól mi Królu pozostać w twoim Szczęśliwym Królestwie.

Król - Zostań z nami Słoneczko! Tyle radości wnosisz do naszego królestwa.

Mgiełki - Promyczku, już zawsze będziemy razem witać każdy nowy dzień.

Królewicz - Więc koniec z nudą! Taki jestem szczęśliwy!!!

Wszyscy razem - Nareszcie!!

Data modyfikacji strony: 2012-11-03
Ta strona była odwiedzana 419 razy.
© 2005 - 2017 Teatrzyk Promyczek