DOkTor DoLITtle

SCENA 1     (W miasteczku)

Ulica miasteczka Puddleby – 4 kamienice, chodnik, stragan, latarnia.

Z przodu leżą przygotowane tkaniny (morze).

 

Na scenę wchodzą przechodnie: dama z dziećmi, Dama w kapeluszu, Pan z laseczka, Dziewczynka z kółkiem, straganiarka. Zaczyna się gwar uliczny. Wjeżdża na hulajnodze gazeciarz.

 Gazeciarz – Gazety, gazety! Czytajcie gazety! Dziennik Puddleby! Sensacja! Doktor Dolittle wyrusza w podróż do Afryki! Czytajcie Dziennik Puddleby!

 Kobieta z dziećmi kupuje gazetę. Pan z laseczka kupuje i zaczyna czytać. Gazeciarz odjeżdża krzycząc. Dzieci bawią się.

 Gazeciarz - Na ratunek małpom! Czytajcie o podróży Doktora Dolittle!

Dama I – Witam. Słyszała pani? Cóż za dzielny człowiek z tego doktora. Sam wyrusza w tak niebezpieczną podróż. Podobno towarzyszą mu tylko zwierzęta.

 Dama II – Dzielny? Też coś. O ile pamiętam doktor Dolittle to bardzo pospolity człowiek, od dawna nie bywa w towarzystwie. Zapewne stać go na takie dziwne pomysły. Słyszałam, ze mieszka i rozmawia ze zwierzętami. Dziwak. 

Dama I – Tak pani myśli? Tu piszą, że jedzie na ratunek małpom. Podobno tajemnicza choroba zaatakowała setki małp.

 Dama II – Cóż nas obchodzą małpy w Afryce? To tak daleko.

Straganiarka – A pewnie! Paniusię to obchodzi tylko czubek własnego nosa! Tak? Zapomniała pani jak doktor wyleczył pani pudelka, który dostał kolki z przejedzenia. Nawet nie wziął zapłaty.

 Dama II – Jak pani może?! 

Straganiarka – A może, może. Ktoś musi bronić doktora. Gdyby nie on, 
                        moja jedyna krowa, żywicielka całej rodziny już by nie
                        żyła.

 Pan – I o cóż ta cała awantura?

Dama I – Właśnie przeczytałyśmy o podróży naszego doktora i....

Dama II – Ta kobieta..... ( atakuje wskazując parasolką. Wywiązuje się awantura.

PanDrogie panie! Pożegnajmy naszego doktora. Życzmy mu szczęśliwej podróży. Czeka go wiele niebezpieczeństw. Oby powrócił szczęśliwie. Prawdę mówiąc....  Cóż byśmy bez niego zrobili?

Straganiarka – Racja. Właśnie nadchodzą.

Dama I – Ach, to już dzisiaj wypływają. Dzieci chodźmy pożegnać wielkiego doktora Dolittle.

 

Wszyscy gromadzą się na brzegu. Dzieci grają na instrumentach – zabawkach. Panie szykują chusteczki. Rozmawiają podekscytowane. Fale zaczynają się unosić.

 Na scenę wchodzą: doktor, zwierzęta. Niosą pakunki. Idą gęsiego. Na końcu prosiak. Śpiewają.

 

Damy cofają się trochę do tyłu. Między fale powoli wjeżdża statek. Gazeciarz wyglądając zza latarni cofa ją. Straganiarka cofa stragan. Wywieszka i „nieczynne” i dołącza do reszty.

 

Piosenka

 

Dziś dzielny pan doktor

Wyrusza na morze

A my wyruszamy wraz z nim.

 

Zielona papuga

Na imię mi Poli

I wilk wielorasowy pies Jip, hał, hał.

I świnka Geb – Geb,

I małpka Czi – Czi,

I tłusta kaczuszka Dab – Dab.

 

Choć przyszłoby nam

Choć przyszłoby nam

Swe życie za doktora dać.

Hej!

 Przechodzień (Pan) – Drogi doktorze! W imieniu mieszkańców naszego miasta życzę panu szczęśliwej podróży.

 Straganiarka – I niech pan uratuje nieszczęsne małpy.

 Doktor – Jestem wzruszony. Doprawdy. Dziękuję. Będę się starał. Już czas na nas.

Dowidzenia.

 Słychać dzwon okrętowy.

 Doktor – Wszyscy na pokład.

 Zwierzęta – Rozkaz doktorze!

 Doktor – Wciągnąć trap! Ruszamy w morze! Podnieść kotwicę! Żagle na wiatr!

 

SCENA II         (Podróż)

 

Zmiana dekoracji. Statek płynie. Domy, stragan, latarnia „odjeżdżają”.

 Jest puste morze i statek.

 

                                       Piosenka

 

Na pewno każdy z was,            Acha....

Chciałby choć jeden raz           Acha....

Wyruszyć na ogromne morze   Acha...

Gdzie srebrna śpiewa dal          Acha...

Gdzie na kołyskach fal              Acha...

Siadaja gwiazdy, sny i zorze     Acha...

Stać na rufie lub na dziobie

I w słoneczny płynąć blask

Płynąć sobie, marzyć sobie

Choćby raz, choćby raz

                        Acha.....       Acha.....

 

Kurs na przygodę (2x)               hał, hał

Ty nam przyjazny wietrze wiej  hał, hał

Kurs na przygodę (2x)                Kwik Kwik

To najpiękniejszy rejs.

Kurs na przygodę (2x)                Acha!

Za burtę wszystkie troski rzuć    Czi Czi

Kurs na przygodę (2x)

Czas nitkę marzeń snuć.

 Pies – Poli, długo już płyniemy?

 Papuga – Pięć tygodni i troszeczkę.

 Pies – Gorąco.....

 Papuga – Ciepły klimat.

 Pies – Wypiłbym kefiru beczkę.

 Papuga – prosiak przyniósł wody. Weź troszeczkę.

 Prosiak – Spójrz jak opaliłem ryjek. Tak nie lubię płynąć statkiem.

 Pies – Nie martw się. Jesteś cud prosiaczkiem. Daj jeszcze wody.

 Papuga – Czi – Czi nie rób takiej miny.

 Małpka – Myślę o mych biednych siostrach.

 Papuga – Patrz, delfiny!

 Pies – Hej delfiny. Do Afryki długo jeszcze?

 Głosy delfinów – Dopłyniecie przed zachodem.

 Kaczka – Kwa, kwa, miłe stworzenia! Ziemia! Ziemia!     

 Papuga – Gdzie? Ziemia drodzy przyjaciele.

 Doktor – Zwijać żagle. Rzuć kotwicę.

 Zwierzęta – Hura! Dopłynęliśmy do Afryki.

 Zmiana dekoracji. Fale kładą się. Pojawia się drabina – palma. Statek chowa się.

 

SCENA III        (Na brzegu. Bumbo i wojownicy)

 Doktor – Wszyscy gotowi?

 Zwierzęta – Tak jest doktorze!

 Doktor    Zatem ruszajmy!

 Poli – Ale dokąd doktorze? Dokąd?

Doktor – A tak. Dokąd? Poli rozejrzyj się między drzewami. Morze coś zobaczysz? Na pewno gdzieś nas oczekują.

 Pies – Wrrr. Hau! Cicho. Słyszę czyjeś kroki.

 Prosiak – Boje się. Ratunku!

 

Na scenę wpadają wojownicy. Krótki taniec z dzidami. Doktor z gromadką w środku.

 Tam – Tamy.

 Wojownik – Kim jesteście?

 Doktor – Moje nazwisko jest Jan Dolittle, doktor medycyny. Wezwano mnie do Afryki, abym uleczył chore małpy. A to zwierzęta, moi przyjaciele.

 Wojownik – Musicie stanąć przed królem.

 Doktor – Przed jakim królem?

 Wojownik – Przed królem państwa Joliginka. Cały ten kraj należy do niego i wszyscy cudzoziemcy muszą stawać przed nim. Naprzód! Ruszajcie!

Na scenie pojawia się „tron” króla i dwaj słudzy.

Wojownicy kłaniają się królowi.

 Wojownik – Panie, oto doktor Dolittle, który przybył z daleka by uleczyć chore małpy.

 Król Bumpo– nikomu nie wolno podróżować przez moje kraje.

Przed wielu laty przybył tu na wybrzeże pewien biały i przyjąłem go bardzo życzliwie. Ale szukając złota wykopał dziury w ziemi i pozabijał słonie dla ich białych kłów, po czym odpłynął potajemnie na swoim statku nie powiedziawszy mi nawet dziękuję. Od tej pory żaden biały człowiek nie będzie podróżował po moim państwie. Nie znam cię i nie wiem, czy mówisz prawdę. Zaprowadźcie tego znachora z jego zwierzętami do więzienia.

 Doktor – Ależ królu....

 Król Bumpo – Powiedziałem. I tak się stanie.

 Pojawia się krata z furtką i dwaj strażnicy (trzymają ja). Doktor ze zwierzętami dostają się do niewoli. Przyciemnienie świateł. Mrok.

 

Polinezja – Mam! Znalazłam! Znalazłam!

Gdzie oni się podziali? Chyba nie wyruszyli sami. Cos się musiało stać. O! A co to? To chyba piórko Dab – Dab. A to? Następne. I jeszcze jedno. To nie przypadek. Dzielna Dab – Dab oznaczyła mi drogę.

 

Po chwili. Papuga wypatruje piórek i zbliża się do kraty. Ciemno. Strażnicy śpią.

 Doktor – Polinezjo, dobrze że nas znalazłaś. Droga Polinezjo.

 Polinezja – Już otwieram doktora. Uciekajmy. Chore małpki na nas czekają. Jest bardzo źle. Trzeba się spieszyć.

 Doktor – Tak, tak pospieszmy się. Szybciej moi drodzy, póki wojownicy mocno śpią. Szybciej.

 

SCENA IV    (Leczenie małpek)

 Małpki – Doktor! Doktor! Wielki doktor! Małpia wzruszył się niedolą.

 Doktor – Zawezwano mnie, więc jestem. Gdzie są chorzy?

 Małpka – W małpim jarze. Tam jest nieco więcej cienia.

 Doktor – Śpieszmy zatem. Małpko powiedz!

 Zwierzęta – My też, my tez chcemy pomóc.

 Doktor – A to czemu?

 Polinezja – Bo to pięknie i zaszczytnie służyć chorym. A tu trzeba pielęgniarek.

 Pies – I łagodnych pielęgniarzy.

 Doktor – Wiec ruszajmy!

 

Piosenka

 Maszerują pielęgniarki

Pielęgniarze idą sznurem

Uszy w górę

Chore małpki

Uszy w górę. Uszy w górę.

 

Ref. Tu szpital, tu szpital

Doktora dobrego

Tu chorych się leczy

Raz, dwa, trzy.

 

Ref. Tu szpital, tu szpital

Doktora naszego

Tu leków dla wszystkich

Wystarczy.

 

 Kaczka – Takie miłe trzy słowa...

 Prosiaczek – Herbatka ziołowa. Proszę.

 Czi – Czi – Łyżeczka syropu.

 Pies – I zastrzyk.   (podaje doktorowi)

 Doktor – Nie bolało?

 Małpka – Ani troszkę. Będę zdrowa?

 Doktor – O, na pewno. Wyśpisz się, wypoczniesz. A za trzy dni hop na drzewo.

 Pies – Kto następny do zastrzyku?

 Małpka II – Ja, ja.

 Doktor – Bardzo proszę.

 Małpki przechodzą pod namiotem w trakcie drugiego refrenu. Doktor zmęczony dawaniem zastrzyków i badaniami.

 Doktor – Nie mam siły. Trudna rada. Więcej małpek już nie zbadam. Muszę odpocząć. Co robić?

 Zwierzęta – Co robić?

 Czi – Czi – Wiem! Trzeba poprosić króla zwierząt – Lwa. On może rozkazać innym zwierzętom, by nam pomogły. Sam niech też niech się zgłosi.

 Doktor – Poli leć po pomoc. My tymczasem odpoczniemy.

 Poli – Rozkaz, doktorze!

 Po chwili

 Lew – Jak pan śmie, mój panie, żądać ode mnie czegoś podobnego? Jak pan śmie żądać ode mnie, króla zwierząt abym obsługiwał czeredę brudnych małp? Nie pożarłbym ich nawet, gdybym bym bardzo głodny.

 Doktor – Nie wezwałem pana wcale po to, aby pan pożerał małpy. A poza tym nie są wcale brudne. Wszystkie kapały się dziś rano. Natomiast sierść ich należałoby koniecznie wyszczotkować. Chce tylko jedno powiedzieć. Może nadejść dzień, kiedy i lwy się rozchorują. Jeżeli teraz nie pomożecie innym zwierzętom, możecie sami zostać w biedzie. Tak często bywa z pyszałkami.

 Lew – Lwy nie będą nigdy w biedzie. Lwy tylko innym sprawiają biedę. Żegnam.

 Doktor – Co za pyszałek! Bierzemy się do pracy kochani. Na nikogo nie możemy liczyć.

 Wchodzą do szpitala.

 

SCENA V   (Lew i Lwica)

 Lwica trzyma lwiątko i głaszcze je.

 Lwica – Moje maleństwo. Moje biedne maleństwo.

 Lew – Mrau! Jestem królem zwierząt. Mrau.

 Lwica – Jedno z naszych lwiątek nie chce jeść. Nie wiem co z nim począć. Może pójdziesz do doktora i poprosisz o pomoc. Słyszałam, że leczy chore małpki.

 Lew – Właśnie byłem u niego i powiedziałem mu kto tu jest królem. Chciał bym pielęgnował małpy. Odmówiłem. Co on sobie wyobrażał?

 Lwica – nigdy nie miałeś szczypty rozumu! Wszystkie zwierzęta aż po Ocean indyjski opowiadają sobie cuda o tym człowieku – jak on potrafi leczyć każdą chorobę. I teraz, gdy nasz malec choruje ty ośmielasz się go obrażać? Idź natychmiast z powrotem. Pracuj jak Murzyn i pros o przebaczenie. Może uleczy lwiątko. Wynos się w tej chwili!

 

 

                            SCENA VI   (Uzdrowienie małpek)

 Lew – Doktorze!

Doktor – Ach, sam król. Słucham.

Lew – właśnie przechodziłem tędy i zajrzałem by dowiedzieć się czy znalazł już pan pomoc.

Doktor – Niestety nie. Jestem zrozpaczony.

 Lew – zdecydowałem wraz ze zwierzętami udzielić panu pomocy. Uczynimy wszystko co należy aby pomóc małpom.

 Doktor – Jestem zobowiązany. Chodźmy do szpitala.

 Lew – Byłbym zapomniał. Mamy w domu chore maleństwo..... Czy znalazłby pan czas by zajrzeć do niego?

 Doktor – Oczywiście.

 

Po chwili. Światło – noc i poranek. Głosy poranka.

 Doktor – Zwycięstwo!

 Zwierzęta – Wygraliśmy1 małpki uratowane!  Gratulują sobie.

 Kaczka (nieśmiało) – Tęsknię już za naszym podwórkiem.

 Prosiaczek – Za korytkiem...

 Pies – Za budą w ogrodzie...

 Doktor – Wszędzie dobrze, lecz w domu najlepiej. Czas na nas. Ruszajmy w drogę.

 Kaczka – Wracamy1 Wracamy! Pakujcie kuferki!

 Wychodzą mieszkańcy dżungli (małpki, lew, lwica, lwiątka).

 Lew – Dziękujemy nasz drogi doktorze! Nigdy nie zapomnimy tego, co pan dla nas uczynił. Proszę przyjąć na drogę choć trochę owoców.

 Doktor – Tak trudno odjeżdżać przyjaciele. Poli, Czi – Czi, zostajecie?

 Poli i Czi – Czi – nie doktorze. Wracamy do domu. Tam gdzie nasi przyjaciele.

 Zwierzęta – Żegnajcie! Szczęśliwej podróży!

 

 

                                        SCENA  VII   (Piraci)

 

W czasie piosenki odjeżdżają dekoracje, zwierzęta. Zostaje morze i część statku.

 

Piosenka   (wędrują przez busz)

 

Idziemy przez puszczę

Idziemy przez busz

Pod palm cienistych niebem

Gdzie liany i bluszcze

Gdzie trawa jak plusz

Gdzie banan zwykłym chlebem

 

            Więc naprzód, więc naprzód

            Przez dżunglę, przez busz                    /

Nikt w drodze nie wstrzyma nas już   /  bis

 

 Zwierzęta – Nasz statek!

 Piraci nadchodzą.

 Zwierzęta – Co to? Co to? Co się dzieje?

 Pirat I – Ręce do góry!

 Pirat II – Łapy do góry!

 Razem – Stać!

 Herszt – Wpadły w nasze sidła zuchy. Obłupimy ich do czysta.

 Polinezja – Zbójcy! Zbójcy! Rozbójniki!

 Herszt – Stul dziób! Wstrętne papużysko! Gadaj stary! Gdzie zapasy?

 Pirat I – Gdzie zapasy?!

 Pirat II – Gdzie kiełbasy?

 Herszt – Dżin. Konserwy.

 Razem – Oraz rum!

 Doktor – Ach, więc o to panom chodzi. Cóż, jak to na wycieczce. Wszystko co mamy jest w tej walizce.

 Herszt – Tfu!  To jakieś proszki. Jeden słony, drugi gorzki. Pudło igieł.

 Doktor – Do zastrzyków.

 Herszt – Słój syropu. Waty kłąb. Nic się nie da wziąć na ząb. Żarty, kpiny z rozbójników. Ktoś ty?! Gadaj...

 Doktor – Jestem doktor medycyny, a to moi przyjaciele.

 Herszt – Małpa, kundel i papuga. Dziwne zoo. Rety! Sen czy jawa? Czyżbym widział tam na prawo, tłuste prosię i kaczuchnę? Hej doktorku, odsuń no się, tu pomyłki być nie może. Prosie, kaczka, kaczka, prosię. O na rożen ich!

 Piraci – Na rożen!

 Herszt – Klops, Bambuła palić ogień. A my pośpiewamy sobie.

 

                          Piosenka

 I zwr. Pasibrzuchy. Pasibrzuchy

          Mają brzuchy jak poduchy.

          Niech się linią chwali śledź

          Grunt to pełny brzuszek mieć

 

Ref.  Czosnek, cebula 2x

         Pieprz, majeranek

         Mniam, mniam, mniam

         Czosnek, cebula 2x

         Dzika papryka, chrzan

 

II zwr. Pasibrzuchy, Pasibrzuchy

           Lubią kluchy i racuchy

           Lecz najlepiej wziąć pod nóż

           Co obrosło gęsto w tłuszcz.

 Herszt – Brać kaczuchę! Brać prosiaka!

 Doktor – Nie pozwolę!!

 Na scenę wpadają wojownicy Bumpo i zaganiają piratów do klatki.

 Piraci – Co to? Co się dzieję?

 Bumpo – Łapać łotrów i do klatki!

 Doktor – Wpadliśmy z deszczu pod rynnę.

 Bumpo – Drogi doktorze. Przyjm moje przeprosiny. Jestem dumnym władcą, lecz potrafię się przyznać do błędu. Przebacz doktorze, źle osądziłem. Twoja sława dotarła aż tutaj. Uratowałeś moje zwierzęta. Strach pomyśleć, co by było, gdybyś nie uciekł z mego więzienia. Jestem ci wdzięczny. Przyjm te skromne dary od króla Bumpo i obyś szczęśliwie dotarł do domu.

 Doktor – Czuje się zaszczycony królu. To my jesteśmy wdzięczni, uratowałeś nas z rąk

piratów. Dziękujemy za dary. Być może spotkamy się jeszcze kiedyś.

 Zwierzęta – Dziękujemy! Dziękujemy!

 Doktor – załoga na statek. Odpływamy!

 Początek piosenki ze sceny II. Cichnie w dali.

 

 SCENA VIII  (Zakończenie)

 

Doktor siedzi przy kominku. Zwierzęta wokół.

 Doktor – A pamiętacie naszą podróż do Afryki?

 Zwierzęta – Pamiętamy.

 Prosiaczek – Na samą myśl robi mi się gorąco.  Śmiech.

 Pukanie kołatką do drzwi.

 Doktor – Sprawdź piesku kto to może być.

 Do domu wpadają mieszkańcy miasteczka. Na przodzie gazeciarz (strój zimowy).

 Gazeciarz – List!

 Wszyscy – List z Afryki!

 Doktor – To od Bumpo.

 

Doktor czyta.

 

                                   Szanowny Doktorze!

 

Donoszę, że małpki miewają się dobrze.

Ja sam zaś, doktorze, co rano spotykam się z lwem na śniadaniu.

Porządki są w dżungli, nie powiem.

Piraci nam służą co sił.

Przyjeżdżaj doktorze! Tęsknimy! Ściskamy Cię z całych sił.

 

                                Król Bumpo i lew Król

 

Pan – Trzeba państwu wiedzieć, że burmistrz naszego miasta przyznał doktorowi medal za odwagę. Dziś w ratuszu odbędzie się uroczystość odznaczenia.

 Poli – Naprawdę? Nie pochwalił się nasz doktor.

 Doktor – Polinezja.

 Dama I – Doktorze Dolittle. Po wizycie u burmistrza zapraszam pana na uroczysty obiad. Oczywiście na pańską cześć. Zwierzęta są także proszone.

 Zwierzęta – Hura!

 Prosiaczek – A już myślałem, że obejdę się smakiem.

 

 

                                                           KONIEC

Data modyfikacji strony: 2012-11-02
Ta strona była odwiedzana 408 razy.
© 2005 - 2017 Teatrzyk Promyczek