CzERWOny KapTUrEK

                                               CZERWONY KAPTUREK

 

                Osoby:

Narrator

Czerwony Kapturek

Matka

Gil

Wilk

Babcia

Gajowy

Wiewiórka

Jeż

 

Narrator: Snuj się snuj bajeczko

 A było tak : niedaleczko

 Właśnie tutaj, nad rzeczką

               Mieszkała wdowa z córeczką.

 

                  Córeczka chociaż mała

                  Swej mamie pomagała.

                  Zamiatała podłogę,

                  Pełła grządki ubogie.

 

                  Chrust zbierała też czasem,

                  bo mieszkały pod lasem.

                  Niosła prosto dla kurek,

                  A zwała się po prostu Czerwony Kapturek.

 

                  Widziano ją bowiem nierzadko

                  Jak krzątała się przed chatką.

                  W ogródku i na podwórku

                  W czerwonym kapturku.

 

                  Jak się zwała, tak się zwała

  Często w niebo spoglądała

  Modre niebo, kędy ptaki szybowały pośród chmurek

  Teraz wiecie kto to taki - Czerwony Kapturek.

 

 

PIOSENKA  CZERWONEGO KAPTURKA:

 

Mam warkoczyk

Mądre oczy

Buzię mam jak mak

 

Ref: Nie Mruczek, nie Burek

Nie jeż, nie ptak

Czerwony Kapturek

To ja zwę się tak.

 

W tej chatce przy mamie mój cały świat.

Nie psocę nie kłamię

A mam 7 lat

Nie znam troski

Śpiewam piosnki

Kocham każdy kwiat

Pobiegnę na wzgórek

A las mi gra

Czerwony Kapturek

To ja zwę się  tak

 

 

Narrator: W lesie stąd chyba milę

                  A może nie tyle

                  Mieszkała babcia Czerwonego Kapturka.

                  Zbierała lecznicze zioła

  Rosnące dookoła.

  Miała oswojonego dzięcioła i jeża i wiewiórkę

  A bardzo się kochały z Czerwonym Kapturkiem.

 

Pewnego razu mama rzekła do Czerwonego Kapturka:

 

Mama:   Był gajowy u mnie z wieczora

                Przyniósł wieści, że babcia jest chora

                Trzeba jej szybko zanieść lekarstwa

                Ja nie mogę zostawić gospodarstwa

                Nie trać córeczko czasu

                Biegnij do babci do lasu.

                Idź prosto, jak ta ścieżka

                Nie zbaczaj tylko z drogi

Bo tam w lesie wilk mieszka

Wilk okrutny i srogi

Słuchaj mojej przestrogi.

 

 

Narrator: Biegnie Czerwony Kapturek jak przykazała matka

                  Nie zbiera ptasich piórek, nie zrywa nawet kwiatka.

                  Tu strumień, tam pagórek, a w środku ścieżka gładka.

                  Biegnie Czerwony Kapturek, tak jak prowadzi dróżka

                  Na drzewie jemiołuszka śpiewa głosikiem cienkim, swoje leśne piosenki.

                  Gil siedząc na jednej z osik

                  też pragnął zaśpiewać cosik

                  I wdzięcznie wytężył głósik.

 

Piosenka Gila:

 

                Fiu, fiu, fiu, fiu, ćwir, ćwir

                Fiu, fiu, fiu, fiu, tril, tril,

                Czerwony Kapturku mój

                Uważaj tu bór, tu bór.

 

 

Narrator: Wtem kiedy śpiew gila umilkł

                  Zatrzeszczał w pobliżu krzak

                  Wilczych jagód zatrzeszczał krzak

                  I zza krzaków wychylił się wilk

                  I odezwał się basem tak:

 

Wilk: Witam Cię mój prześliczny Czerwony Kapturku

          Nie bój się moich ząbków i moich pazurków

          Oczernili mnie ludzie przed tobą

          A ja jestem niewinną osobą

          Ja wywodzę się z takich wilków

          Co nie krzywdzą nawet motylków

          Ja mięsa po prostu nie trawię

          Poprzestaję na jagodach i trawie

       A co ludzie gadają to plotki

       Chcesz dziewczynko to się z tobą pobawię

       Może w kotki łaskotki, czy w kosi, kosi łapki, a może...

 

Czerwony Kapturek: Panie wilku ja idę do babci

                                     Babcia chora i czeka od rana

                                    

Wilk: A gdzie mieszka babunia kochana?

 

Czerwony Kapturek: Za polaną przy siódmym pagórku

 

Wilk: No to pośpiesz się Czerwony Kapturku.

 

Czerwony Kapturek: Babcia czeka od godzin już kilku

                                      Muszę już lecieć. Pa, pa panie wilku.

 

Narrator: Biegnie Czerwony Kapturek, biegnie prosto przed siebie

                                 Nie ogląda jaszczurek ani chmurek na niebie

                                 Nóżkami szybko drepce

                                  Do babci co w izdebce

              Na przyjście wnuczki czeka

              Wilk spoglądał z daleka

               Postał jeszcze z minutkę

               I pognał na przełaj, skrótem

               Popędził przez ostępy

               Złowrogi i podstępny

               Mknął szybko, borem i lasem

               Tak podśpiewując basem:

 

Piosenka Wilka: W las dam nurka i Kapturka sprytnie zmylę

                               W mą pułapkę złapię babkę już za chwilę

                               Gdy w brzuchu burczy, dostaję kurczy

                               I jem wszystko aż furczy.

                               Taki ze mnie wilk.

 

                               Moim wrogom dzisiaj dam nauczkę

                               Bo mam chrapkę na babkę i na wnuczkę

                               Gdy w brzuchu burczy dostaję kurczy

                               I jem wszystko, że aż furczy.

                               Taki ze mnie wilk.

 

Narrator: Zaszumiały drzewa żałośnie

                  Zatrzęsły się dębowe żołędzie

                  Zaterkotał terkacz na sośnie

                  Co to będzie, o jej co to będzie

                  Co to będzie Czerwony Kapturku?

                  A wilk stanął przy siódmym pagórku

                Podwinął pod siebie ogon

                Rozejrzawszy się czy nie ma nikogo

                  I do babci w okienko zapukał.

                  Puk, puk, puk....

 

Babcia: Kto to puka i czego tu szuka?

 

Wilk: To ja babciu Czerwony Kapturek.

          Borem i lasem przybiegłam tu sama

          Z lekarstwami przysyła mnie mama.

 

Babcia: Jakiś dziwny masz głos.

 

Wilk: Bo mam chrypkę.

 

Babcia: Nie zdążyłam cię dojrzeć przez szybkę. Chodź do okna.

 

Wilk: Niestety nie mogę, bo po drodze zraniłam się w nogę.  

          Ledwo stoję.

          Ach wpuść babciu miła.

 

Narrator: No i babcia drzwi otworzyła

                  Możecie sobie moi drodzy wyobrazić, co się wtedy stało.

                  By to opisać słów jest za mało.

                  Przerażenie zaciska wprost gardło

                  Powiem krótko: wilczysko się wydarło i jęknęło:

 

Wilk: Mam chrapkę na babkę

          Gdy w brzuchu burczy

          Dostaję kurczy

          I jem wszystko, że aż furczy.

 

Narrator: To rzekłszy, wilk połknął staruszkę

                  Tak jak wróbel połyka muszkę.

 

Wilk: Brzuch mam pełny po takiej potrawie

          Przyjdzie wnuczka to sobie poprawie.

          Ale zanim ten ptaszek tu sfrunie

          Przeobrazić się muszę w babunię.

         Włożę czepek staruszki na głowę

          Gdzie piżama? Jest! Proszę gotowe.

          Teraz chops pod pierzynę do łóżka

          Lusterko . No tak jeszcze chwilka

          No tak wykapana babcia staruszka

          Niepodobna zupełnie do wilka.

          Schowam łapy, bo widać pazury

          Idzie, idzie Czerwony Kapturek.

 

Piosenka Czerwonego Kapturka: Pobiegnę na wzgórek

                                                   A las mi gra

                                                          Czerwony Kapturek to właśnie ja

 

Czerwony Kapturek: O już chatka babuni

                                      Co też dzieje się u niej

                                  Ucieszy się gdy zobaczy Czerwonego Kapturka

                                      A to co? Za drzewem wiewiórka

                                  Rzuca we mnie orzechy

                                  Może właśnie z uciechy.

                                  Nie, złości się jak jędza

                                  Po prostu mnie odpędza.

                                 Wiewióreczko, cóż to znaczy?

                                 Witałaś mnie dawniej inaczej.

                                  Powiem babci, dostaniesz burę.

 

 

   Stukanie do drzwi.

 

Wilk: Kto tam?

Czerwony Kapturek: Ja Czerwony Kaptrurek

                                      Borem lasem przybiegłam tu sama

                                      Z lekarstwami przysyła mnie mama.

 

Wilk: Wejdź kochanie

 

Czerwony Kapturek: Już idę, już lecę.

                                     Babciu, może zapalić świecę?

 

Wilk: Nie ja wolę, kiedy jest ciemno.

          Chodź Kapturku przywitaj się ze mną.

 

Czerwony Kapturek: Babciu, taki dziwny masz głos.

                                     Czemu mówisz porzez nos?

 

Wilk: Jesteś głupia ugryzła mnie osa.

          A i z reszta nie wtrącaj się.

 

Czerwony Kapturek: Babciu, dlaczego jesteś taka zła?

 

Wilk: Bo za długo do mnie szłaś.

          Z resztą nie pytaj już więcej.

 

Czerwony Kapturek: Babciu, a gdzie twoje ręce?

 

Wilk: Pod pierzyną, bo mi marzną na zimnie.

          Przestań pytać i siądź tutaj przy mnie.

 

Czerwony Kapturek: Babciu ja trochę się boję.

Bo te twoje zęby są jakieś nie twoje

 

Wilk: Dobre są każde zęby

          Które prowadzą do gęby.

          A że jeść tymi zębami wygodnie

          Zaraz Ci udowodnię.

 

Narrator: To rzekłszy wilk połknął dziewuszkę

                  Jak wróbel połyka muszkę

                  Oblizał się, jęzorem mlasnął

                  Nakrył się pierzynką i zasnął

               Nie troszcząc się więcej o nic

 Ale to moi drodzy nie koniec. O nie.

 Bo właśnie wtedy z dąbrowy szedł w tamte strony gajowy.

 Posłuchał co gil wyśpiewał,

Posłuchał co mówią drzewa

Porem jeszcze nadbiegła wiewiórka

I tak się dowiedział o losie Czerwonego Kapturka.

 

Piosenka Gajowego: Nie straszny jest mu niedźwiedź.

                                    Nie straszne mu są wilcze kły.

 

                               Ref: Przez lasy, przez dąbrowy

                                       Wędruje gajowy.

                                        Na trąbce w lesie gra i gra

                                      A echo niesie tra ra ra.

                                   

                                       Ma broń nabitą w dłoni

                                       Ta broń go obroni

                               Ref:

Narrator: Gajowy idzie, wydłuża krok

                  Bo już dookoła zapada zmrok

                  Głos puchacza leci przez knieje

                  W oddali chatka babci widnieje

                  Idzie gajowy,  patrzy przez szybkę

                  O, tu potrzebne działanie szybkie.

                  Wchodzi do środka zapałką świeci

                  I cóż zobaczył? Zgadnijcie sami.

                  Wilk pod pierzyną spokojnie chrapie.

                  Trzyma czerwoną czapeczkę w łapie

                  A brzuch ma taki pękaty, że zajmuję pół chaty.

                  Gajowy przystawił mu do gardła dwururkę.

 

Gajowy: Hej wilku bury, łapy do góry!

                Coś zrobił z babcią i Czerwonym Kapturkiem?

                Oddawaj je, bo ci zaraz kulami szyje przeszyję

 

Wilk: Ojej! Po co tyle hałasu

          Zapomniałem wrócić do lasu.

          Zaspałem, bo myślałem, że to niedziela.

          Błagam, niech pan nie strzela

          Litości panie gajowy.

 

Gajowy: O litości nie na mowy

                Będziesz miał wilku nauczkę

                Oddawaj babcię i wnuczkę.

                Liczę do trzech, a potem...

 

Wilk: Już je oddaję z powrotem

          Tylko niech tą lufę odsunie

          Muszę się wytężyć maluczko

Kaszle - Kchy, kchy , masz tu babunię

                Kchy, kchy, masz tu wnuczkę

 

Narrator: I wyobraźcie sobie

                  Że z paszczy wyskoczyły obie

                  Potem się gajowemu rzuciły na szyję

                  Ściskały go za ręce.

 

Babcia: Niech nam pan gajowy żyje.

 

Czerwony Kapturek: Sto lat, albo i więcej.\

 

Narrator: A oto i koniec bajki

                  I koniec zabawy

                  A wiecie co z wilkiem się dzieje?

                  Wilk pożegnać musiał knieje

                  I zamieszkał w warszawskiem zoo.

                  Nie podchodźcie do klatki zbyt blisko

                  Bo to bardzo nie dobre wilczysko.

 

A teraz kochani już koniec.

Nie pytajcie mnie więcej o nic

Ba gdybym coś jeszcze wiedział

To bym wam sam opowiedział.

Data modyfikacji strony: 2012-11-02
Ta strona była odwiedzana 389 razy.
© 2005 - 2017 Teatrzyk Promyczek